Koleje belgijskie oraz inni przewoźnicy publicznego transportu zbiorowego w Belgii jednoczą siły przeciwko atakom na swoich pracowników. Kolejarze twierdzą, że każdego dnia konduktorzy, kierownicy pociągów, ale także inni pracownicy padają ofiarami aktor agresji. Nie tylko słonej, ale także fizycznej.
Narodowe Towarzystwo Kolei Belgijskich (Société Nationale des Chemins de Fer Belges – SNCB) oraz operatorzy transportu publicznego aurobhudowego oraz tramwajowego (LETEC, De Lijn, STIB) mają coraz większe kłopoty z agresywnymi pasażerami. Cztery belgijskie przedsiębiorstwa transportu publicznego odnotowały w 2024 roku prawie 6 tys. przypadków napaści fizycznych i słownych na swoich pracowników, co daje średnio ponad 16 przypadków dziennie. W 2023 roku ta statystyka była tylko nieco lepsza – 15 aktów agresji na dobę.
Nieco ponad jedna czwarta napaści wiąże się z przemocą fizyczną. W pozostałych przypadkach są to zniewagi lub groźby. W 2024 roku 780 pracowników było nieobecnych w pracy po napadzie, co oznaczało prawie 24 tys. dni niezdolności do pracy.
Przewoźnicy starają się przeciwdziałać przemocy. Na przykład: na stacjach i przystankach kolejowych SNCB instaluje kamery monitoringu, zwiększa także liczbę patroli i pracowników w terenie. Szkoli również konduktorów i kierowników pociągów, czy kasjerów lub osoby przyjmujące reklamacje, aby nauczyć ich, jak szybko wykrywać potencjalnie konfliktowe sytuacje i odpowiednio na nie reagować. Podobne kroki podejmują operatorzy komunikacji miejskiej.
Okazuje się, że do napaści słownych lub fizycznych (albo jednych i drugich) dochodzi np. w wyniku zatrzymania pasażera za brak ważnego biletu albo gdy jeździ on rowerem lub hulajnogą na peronie stacji kolejowej. Pasażerowie reagują agresywnie także na uwagi, że postawili stopy na siedzeniach lub zaśmiecili wnętrze wagonu czy peron. Ale zdarzają się również ataki bez wyraźnego powodu.
Może pomoże prewencja
Przewoźnicy prowadzą kampanię społeczną promującą wzajemny szacunek w transporcie publicznym między personelem a pasażerami. Ponadto prewencyjna akcja służy przypomnieniu ludziom o przestrzeganiu podstawowych zasad, które ułatwią wszystkim podróżowanie pociągami lub metrem, autobusami czy tramwajami.
Operatorzy przypominają także o konsekwencjach łamania przepisów. Każdy, kto zachowuje się agresywnie, naraża się na karę administracyjną, która w przypadku recydywy może sięgać 500 euro. W przypadku najpoważniejszych wykroczeń, takich jak napaść fizyczna czy zakłócanie ruchu kolejowego, możliwe jest również postępowanie karne przed sądem. Tam zaś delikwentowi grozi dotkliwa grzywna, prace społeczne, a nawet ograniczenie wolności lub więzienie.
Kolejarze i przewoźnicy miejscy zapewniają, że w każdym przypadku agresji wobec pracowników komunikacji występują na drogę sądową jako strona pokrzywdzona. A jeśli prokuratura zdecyduje się na wszczęcie postępowania, stają się również stronami cywilnymi w postępowaniu. Zgodnie z belgijskim prawem napaści na pracowników sektora publicznego są uznawane za okoliczności obciążające sprawców.
Pracownicy transportu publicznego w Belgii uważają, że sytuacja wymaga większej obecności policji na dworcach i w pociągach. Agresja pasażerów przybiera bowiem coraz większe rozmiary.

