Mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego skarżą się na funkcjonowanie kolei regionalnej. Wiele pociągów w regionie lubuskim było odwołanych lub nie dojeżdżały do stacji docelowej. Najbardziej tymi utrudnieniami dotknięty był Gorzów.
Wystarczy poczytać opinie i komentarze mieszkańców Gorzowa na portalach społecznościowych, aby dostrzec, że nie zostawiają oni suchej nitki na regionalnych kolejach. Twierdzą wręcz, że miasto wojewódzkie, gdzie ma siedzibę wojewoda lubuski i wiele urzędów, jest często wręcz odcięte od kolei.
W lutym ich cierpliwość była wystawiona na ciężką próbę. Jak wynika z danych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego, w tamtym miesiącu w regionie pasażerowie mieli kłopoty z aż 495 pociągami. Precyzując: blisko 300 połączeń wypadło z rozkładu, a prawie 200 składów skończyło bieg wcześniej i nie dojechały do stacji docelowej. Bywały dni, że na trasach nie widzieliśmy 40-50 pociągów. I znaczną część z tych połączeń były kursy do i z Gorzowa Wlkp. Poważne problemy wystąpiły nawet na linii łączącej dwa wojewódzkie ośrodki: Gorzów i Zieloną Górę.
Pasażerowie nie kryją frustracji, gdyż mają przez to problemy z dotarciem do pracy, szkoły, spóźniają się lub nie docierają na wizyty do lekarzy czy do urzędów. Pasażerów nie przekonują tłumaczenia, że psują się pociągi albo są awarie na sieci kolejowej. Nie brakuje nawet głosów, że po kilku „niespodziankach” z odwołanymi pociągami, ludzie porzucają kolej i przesiadają się do autobusów lub samochodów.
Władze wojewódzkie od wielu miesięcy naciskają na Polregio w sprawie poprawy funkcjonowania połączeń kolejowych. Padały nawet postulaty, aby Lubuskie powołało własnego przewoźnika kolejowego.

