Komisja Nadzoru Finansowego sprawdzi środowe transakcje sprzedaży i kupca akcji PKP CARGO S.A., których dokonał Marcin Wojewódka, wiceprzewodniczący rady nadzorczej spółki. KNF zbada to, czy nie doszło do wykorzystania informacji poufnych.
Komisja poinformowała oficjalnie o swoich działaniach.
Środowe transakcje na akcjach spółki PKP Cargo podlegają analizie Urzędu KNF z punktu widzenia przepisów Rozporządzenia MAR – taka jest treść wpisu Komisji Nadzoru Finansowego na platformie X.
Sprawa jest poważna, gdyż wspomniane rozporządzenie MAR (Market Abuse Regulations) dotyczy nadużyć na rynku finansowym. W tym przy obrocie akcjami spółek giełdowych.
Dlaczego KNF zainteresowała się akurat transakcjami, których dokonał Marcin Wojewódka? Otóż wiceszef rady PKP CARGO najpierw sprzedał pakiet 91 703 akcji spółki po średniej cenie 12,56 zł. PKP CARGO poinformowało o tym w komunikacie giełdowym w środę przed południem. Zdaniem części analityków giełdowych, taka transakcja mogła spowodować spadek kursu akcji PKP CARGO. Inwestorzy mogli bowiem odebrać to jako negatywny sygnał dla rynku, że wiceprzewodniczący rady nadzorczej PKP CARGO sprzedał prawie cały swój pakiet akcji przewoźnika. Tym bardziej, że miał na tym stracić kilkaset tysięcy złotych. I też zaczęli sprzedawać swoje papiery, kierując się emocjami. W rezultacie kurs PKP CARGO spadł o ponad 9%, a były momenty, że obniżka była dwa razy większa.
Natomiast kilka godzin później – już po zamknięciu sesji Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – spółka poinformowała w kolejnym komunikacie, że Marcin Wojewódka kupił taką samą liczbę akcji, jaką wcześniej sprzedał. Ale już po niższej cenie: średnio jedna akcja kosztowała 11,53 zł.
Okoliczności transakcji
W komentarzach po tych informacjach nikt z ekspertów w zasadzie nie kwestionował prawa Marcina Wojewódki do sprzedawania i kupowania akcji PKP CARGO. Wiceprzewodniczący rady nadzorczej (wcześniej – od kwietnia 2024 roku do stycznia 2025 roku – był p.o. prezesem spółki) może bowiem dokonywać takich transakcji poza okresami zamkniętymi. Jednak część analityków rynku od razu wskazywała, że sprawę powinna zbadać KNF, np. pod kątem manipulowaniem kursem akcji czy wykorzystywania informacji poufnych. Nie były odosobnione opinie, że sprzedaż i zakup akcji wyglądały fatalnie z punktu widzenia przejrzystości rynku giełdowego.
Inni eksperci dopuszczają, że powód najpierw sprzedaży, a potem zakupu walorów PKP CARGO mógł być inny. Tłumaczyli, że Marcin Wojewódka mógł sprzedać swoje akcje z dużą stratą po to, aby zaoszczędzić na „podatku Belki”. To już jednak nie będzie przedmiotem badań KNF.

