Pierwszy samolot odleci z Centralnego Portu Komunikacyjnego za 10 lat, w połowie 2027 roku – poinformował pełnomocnik rządu ds. CPK Mikołaj Wild.
Pierwsze dwa lata ma być przeznaczone na przygotowanie inwestycji. – Jeżeli za dwa lata uda się nam zawrzeć umowę projektuj-wybuduj na budowę portu „Solidarność”, będę uważał, że wykonaliśmy kawał dobrej roboty – stwierdził Mikołaj Wild na konferencji prasowej.
I dodał, że nie powinniśmy się martwić o źródła finansowania tej inwestycji, choć koszty będą ogromne, bowiem budowa samego lotniska pochłonie 20 mld zł; a rozbudowa węzła kolejowego wraz dworcem lotniskowym – zgodnie z szacunkami w studium wykonalności dla kolei dużych prędkości – od 8 do 9 mld zł. z kolei na drogi dojazdowe do portu (jezdnie, wiadukty) trzeba będzie wydać od 2 do nawet 7 mld zł. Czyli całość nakładów na CPK to kwota między 31 a 35 mld zł. Eksperci przestrzegają, że za kilka lat ta kwota może jeszcze wzrosnąć o kilka miliardów.
Mikołaj Wilid tłumaczył, że inwestycje drogowe i kolejowe musi na siebie wziąć państwo, a port może sfinansować sektor prywatny. – Na infrastrukturze kolejowej, na infrastrukturze drogowej, co do zasady się nie zarabia – wyjaśnił Wilid. Ale dodał, że tych miliardów nie musimy szukać tylko w budżecie państwa. – Kolej podlega wspieraniu na poziomie ustawodawstwa unijnego, ponieważ realizuje cele Unii Europejskiej w zakresie ochrony środowiska. Liczymy tutaj na dofinansowanie ze środków unijnych – wyjaśnił Wilid.
I zastrzegł, że nie zdecydowano jeszcze kto będzie budował linię kolejową do portu „Solidarność”, bo wcale nie musi tego zadania realizować spółka PKP Polskie Linie Kolejowe.
Pełnomocnik podkreślił zaś, że mamy jako Polska interesujące oferty współpracy przy finansowaniu projektu budowy samego lotniska, bo na tym można rzeczywiście zarobić. – Między 30 a 50 proc. dochodów portów lotniczych bierze się z obsługi pasażerów i dlatego budowa portów lotniczych jest dochodowym interesem – powiedział Mikołaj Wilid.

