Małopolska apeluje do rządu o korekty w projekcie nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Samorząd województwa obawia się, że niektóre proponowane rozwiązania mogą ograniczyć możliwości finansowania Małopolskich Linii Dowozowych. Tymczasem MLD spełniają ważną rolę, gdyż uzupełniają sieć połączeń Kolei Małopolskich.
Nad projektem nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym pracuje sejmowa Komisja Infrastruktury. Reforma zakłada przebudowę systemu organizacji transportu publicznego w Polsce, m.in. poprzez określenie minimalnej liczby połączeń między stolicami województw, powiatami i gminami oraz wprowadzenie przewozów na żądanie. Za integrację transportu na terenie województwa miałby odpowiadać marszałek, a nie jak do tej pory wojewoda.
Samorząd Województwa Małopolskiego zwraca uwagę, że niektóre zapisy projektu mogą mieć negatywny wpływ na funkcjonowanie Małopolskich Linii Dowozowych – sieci połączeń autobusowych rozwijanej od kilku lat we współpracy z lokalnymi samorządami.
Tysiące mieszkańców codziennie dojeżdżają do pracy czy na studia, korzystając m.in. z Małopolskich Linii Dowozowych. To projekt pionierski w skali kraju – podkreśla Łukasz Smółka, marszałek województwa małopolskeigo.
MLD funkcjonują w 22 powiatach i 117 gminach małopolskich gminach i przewożą rocznie około 6 mln pasażerów. Ale przepisy proponowane przez rząd grożą ograniczeniem rozwoju tej formy komunikacji w Małopolsce.
Projekt nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym zakłada rozwiązania, które uniemożliwią dofinansowanie przewozów na terenie miast powyżej stu tysięcy mieszkańców, czyli w przypadku Małopolski – Krakowa i Tarnowa. To są środki na poziomie około 5 mln złotych – mówił marszałek Łukasz Smółka.
Marszałek obawia się, że brak takiego wsparcia mógłby oznaczać konieczność dodatkowego finansowania połączeń z budżetu województwa.
Z jednej strony projekt zakłada, że od 2027 roku to samorządy wojewódzkie będą integratorem transportu w regionie. Dlatego chcemy, aby rządowe dofinansowanie było na takim poziomie, aby budżety wojewódzkie nie były dodatkowo obciążane – zaznaczył Łukasz Smółka.
Posłowie wspierają samorząd
Stanowisko marszałka Smółki poparli posłowie PiS z Małopolski, którzy zasiadają w sejmowej Komisji Infrastruktury. Poseł Andrzej Adamczyk, uważa, że gdyby nowe rozwiązanie weszło w życie, pasażerowie dojeżdżający do Krakowa mogliby zostać skazani na niewygodne przesiadki na obrzeżach Krakowa i Tarnowa.
To byłoby zepsucie całego zamysłu walki z wykluczeniem transportowym. Spowodowałoby, że w skali kraju miliony Polaków zostaną pozbawione możliwości dojazdu do punktów przesiadkowych i do miejsc pracy w dużych miastach – alarmował Andrzej Adamczyk, były minister infrastruktury.
I podał przykład linii MLD z Mysłowic do Krakowa. Jeśli nowa ustawa wejdzie w życie bez zmian, to linia będzie dobiegała tylko do granicy administracyjnej Krakowa na wysokości Mogilan. Wtedy wszystkie osoby dojeżdżający do pracy, do szkoły, czy w innych sprawach do Krakowa będą musieli wysiąść na obrzeżach miasta, gdzie nie ma nawet węzłów przesiadkowych. Tak samo byłoby w przypadku innych kierunków.
Zaś poseł Łukasz Kmita wskazał na inne niekorzystne zapisy projektu nowelizacji. Zgodnie z aktualnym projektem skróceniu ma ulec okres zawierania umów między samorządem a przewoźnikami.
To skrócenie okresu maksymalnego na zabieranie umowy na linie dowozowe doprowadzi do tego, że zamiast nowych autobusów na naszych ulicach będą jeździły pojazdy 15-letnie. Prezes Instytutu Ekonomiki Transportu wyraźnie zwraca uwagę, że tylko długie umowy, umowy 7-10-letnie dają szansę przewoźnikom na to, żeby kupić nowy, albo nowszy autobus i żeby on się w okresie 7 czy 10 lat zamortyzował – wyjaśnił poseł Łukasz Kmita.
Zaś poseł Mariusz Krystian odniósł się do wysokości dopłat rządowych do wozokilometra. Stwierdził, że nawet najlepsze przepisy nie wystarczą, jeśli w systemie zabraknie pieniędzy.
Już dzisiaj kwota przeznaczona na transport zbiorowy w budżecie państwa nie powinna mieć wysokości miliarda złotych. Dopłata do wozokilometra powinna zostać zwiększona z dzisiejszych trzech do co najmniej czterech złotych – podkreślił Mariusz Krystian.
Oznacza to – jego zdaniem – że pula środków na dopłaty powinna wynosić co najmniej dwa miliardy złotych. Zauważył, że obecna kwota (3 zł za wozokilometr i 1 mld zł łącznie) została ustalona przez poprzedni rząd kilka lat temu, gdy koszty prowadzenia transportu były niższe. Stąd konieczność jej podwyższenia.
To także od zmian finansowania możemy mieć dobry transport publiczny, a nie tylko od samych zmian prawnych. To co robi rząd Tuska to jedna wielka ściema – podsumował poseł Mariusz Krystian.


