Komentarze

Rzeki – niewykorzystana droga transportu.

Rzeki – niewykorzystana droga transportu.

Pomimo sprzyjającego systemu rzecznego dwóch dorzeczy – Wisły i Odry, obejmujący niemal cały obszar Polski, zaniedbania inwestycyjne szlaków żeglugi śródlądowej spowodowały, że ten rodzaj transportu odgrywa minimalną rolę w strukturze przewozów w naszym Państwie.

W Europie nie ma drugiego kraju z dobrze rozwiniętą siecią rzeczną, który miałby tak mały udział transportu rzecznego w całości przewozów towarowych jak Polska. Nasz kraj jest pustą plamą na mapie europejskiej sieci kanałów żeglownych – skutecznie oddzielamy system dróg wodnych Europy Zachodniej od systemu dróg wodnych Europy Wschodniej.

Dziś nowoczesne kanały żeglowne kończą się na polskiej granicy pod Cedynią i w Eisenhüttenstadt w okolicach Gubina, a zaczynają na powrót dopiero w Kobryniu koło Brześcia, kilkanaście km za wschodnią granicą. Pomiędzy Odrą a Bugiem na mapie widnieje jedynie wymowna biała plama, a dziś istniejące odcinki polskich kanałów są jedynie wynikiem przedwojennych niemieckich programów rozwoju tego środka transportu, nigdy zaś dziełem polskich planistów. Dlaczego?

Żegluga może przejąć bardzo dużą część ładunków przewożonych dziś przeciążoną siecią drogową, lecz wyjściowym warunkiem jest odpowiednia infrastruktura transportowa. Już obecnie żegluga śródlądowa przewozi około 8% polskiego eksportu do Niemiec (spadek z 13,4 % w r. 2000). Ile przewoziłaby, gdyby po polskiej stronie także istniała taka sieć kanałów jak po stronie niemieckiej?

Jak podają dane Ministerstwa Infrastruktury, żegluga jest niezwykle energooszczędnym sposobem transportu: 1 litr paliwa pozwala przemieścić statkiem rzecznym na odległość 1 km aż 127 ton ładunku, podczas, gdy samochodem jedynie 50 ton, a koleją 97 ton. Niska energochłonność jest przyczyną znacznie mniejszej niż w transporcie samochodowym emisji zanieczyszczeń powietrza. Koszty zewnętrzne transportu rzecznego wynoszą wg opracowań Komisji Europejskiej 5 euro na 1000 tonokilometrów i są blisko pięciokrotnie mniejsze niż koszty zewnętrzne transportu drogowego (24,12 euro/1000 tonokilometrów).

Ciężko zrozumieć, dlaczego w kraju z tak piękną historią flisacką i z dobrze rozwiniętą siecią rzek – ten rodzaj transportu jest ciągle pomijany. Owszem trzeba włożyć pieniądze na budowę kanałów, stopni wodnych czy pogłebianie koryt rzek, lecz łatwo policzyć w jak szybkim czasie się one zwrócą.

 

S.C-J.