Wydarzenia

Prokuratura czeka na opinię biegłych ws. katastrofy pod Szczekocinami

Prokuratura czeka na opinię biegłych ws. katastrofy pod Szczekocinami

Śledztwo ws. katastrofy kolejowej pod Szczekocinami prawdopodobnie będzie przedłużone; obecnie wyznaczone jest do końca września. Śledczy czekają m.in. na kompleksową opinię biegłych ds. kolejnictwa.

Jak poinformował Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prok. Romuald Basiński, opinię przygotowują naukowcy z Politechniki Śląskiej – ośrodka naukowego zajmującego się m.in. problematyką transportu kolejowego. Biegli ci uczestniczą w czynnościach prokuratury od początku śledztwa.

– Ta opinia jest wielowątkowa, rozbudowana, dotyczy całego mechanizmu przebiegu katastrofy. Ma ogromne znaczenie dla dalszego ukierunkowania śledztwa – być może uda się w niej wyjaśnić wszystkie wątpliwości; a jeżeli nie, będzie trzeba podejmować kolejne czynności – powiedział prok. Basiński.
Śledczy mają nadzieję, że opinia wpłynie do nich we wrześniu, potem będzie analizowana i na tej podstawie zapadną odpowiednie decyzje. W tej sytuacji obecny, wyznaczony na koniec września, termin zakończenia postępowania najprawdopodobniej zostanie przedłużony.

Dotąd nie zakończyły się też m.in. działania związane z międzynarodową pomocą prawną. Chodzi o przesłuchanie wszystkich osób poszkodowanych w katastrofie. Przesłuchania w Polsce już się zakończyły, jednak niektórzy poszkodowani to obywatele innych krajów lub osoby stale mieszkające za granicą. O ich przesłuchanie prokuratura poprosiła zagraniczne organy. Materiały nie napłynęły dotąd m.in. z Hiszpanii i Francji.

Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami

Wieczorem 3 marca 2012 r. w pobliżu Szczekocin k. Zawiercia – na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa – zderzyły się czołowo pociągi TLK “Brzechwa” z Przemyśla do Warszawy i Interregio “Jan Matejko” relacji Warszawa-Kraków. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl-Warszawa. W katastrofie zginęło 16 osób, a obrażenia odniosło ponad 90.

Podejrzane w sprawie są dwie osoby. Jedna z nich to dyżurny ruchu ze Starzyn, który – według prokuratury – doprowadził do skierowania pociągu Warszawa-Kraków na niewłaściwy tor, co spowodowało czołowe zderzenie z drugim składem. Drugą podejrzaną jest dyżurna ruchu z miejscowości Sprowa. Zdaniem prokuratury wydała ona zezwolenie na wjazd pociągu relacji Przemyśl-Warszawa na tor, po którym jechał już pociąg z Warszawy do Krakowa.

Dyżurnym postawiono zarzuty nieumyślnego spowodowania katastrofy kolejowej. Dyżurny ze Starzyn jest też podejrzany o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji dotyczącej ruchu pociągów. Mężczyzna ten po katastrofie ze względu na stan zdrowia spędził kilka miesięcy w szpitalu psychiatrycznym. Według biegłych w chwili katastrofy był poczytalny, co oznacza, że może odpowiadać karnie.

W postępowaniu zgromadzono bardzo obszerny materiał dowodowy, przesłuchano wielu świadków – głównie poszkodowanych w katastrofie, bliskich ofiar i pracowników kolei. W śledztwie zgromadzono wiele dokumentów kolejowych, nie tylko bezpośrednio związanych z katastrofą, ale też dotyczących np. szkoleń i ruchu pociągów.

Niezależnie od prokuratury okoliczności wypadku wyjaśniała też Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych. Z raportu Komisji wynika, że błąd dyżurnych ruchu z posterunków Starzyny i Sprowa był bezpośrednią przyczyną katastrofy.

W raporcie wskazano też na błędy maszynistów prowadzących oba pociągi – określono je jako “przyczyny pośrednie” katastrofy. Prowadzący pociąg “Matejko” miał wjechać na tor w kierunku przeciwnym do zasadniczego, choć na semaforze nie wyświetlał się sygnał uprawniający do takiej jazdy. TLK “Brzechwa” natomiast pojechał na tor właściwy (prawy), chociaż semafor pozwalał na jazdę po torze lewym.

Inną pośrednią przyczyną wskazaną przez autorów raportu jest to, że praca posterunków ruchu i drużyn pociągowych nie była należycie nadzorowana. W raporcie wytknięto też, że odpowiedniego nadzoru nie było także nad procesem modernizacji infrastruktury kolejowej oraz jej stanem.

Źródło: pap/wp.pl