Infrastruktura

Prezes UTK ostrzega

Prezes UTK ostrzega

Czy pociągi remontowe PKP Energetyki mogą nie wyjechać na tory? Stanie się tak, jeśli prezes Urzędu Transportu Kolejowego cofnie spółce certyfikat bezpieczeństwa, a postępowanie w tej sprawie zostało właśnie wszczęte z urzędu.

To postępowanie to efekt kontroli, jaką UTK przeprowadził w PKP Energetyka i kilkudziesięciu innych przedsiębiorstw kolejowych. Podczas inspekcji stwierdzono przypadki naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu kolejowym i dlatego niektórym niedużym przedsiębiorstwom (Dolnośląskie Przedsiębiorstwo Napraw Infrastruktury Komunikacyjnej DOLKOM, Przedsiębiorstwo Napraw Infrastruktury (w upadłości likwidacyjnej), Majkoltrans) i PKP Energetyka grozi odebranie certyfikatu bezpieczeństwa.

 

Uchybienia, które stwierdzono w przypadku energetycznej spółki to m.in. uruchomienie pojazdu bez wymaganego zezwolenia, samoczynny odjazd pojazdu bez obsługi i przejechanie 9 km bez nadzoru, uszkodzenie lub zły stan techniczny pojazdu. Chodzi w tym ostatnim przypadku o zdarzenie z 2 kwietnia br., gdy podczas robót trakcyjnych między Zieloną Górą i Niedoradzem pociąg PKP Energetyka nagle ruszył, wykorzystując spadek torów, i zatrzymał się dopiero po 9 kilometrach. Obyło się bez ofiar, bo pociąg skierowano na wolny tor.
Jeśli podczas postępowania administracyjnego prezes UTK podtrzyma zarzuty, wówczas PKP Energetyka może stracić certyfikat bezpieczeństwa, czyli dokument bez którego nie można prowadzić działalności na sieci kolejowej. PKP Energetyka nie mogłaby więc wysyłać na tory pociągów remontowych ani prowadzić prac przy modernizacji czy budowie trakcji elektrycznej.
Spółka odpiera zarzuty, w oficjalnym stanowisku stwierdziła, że „nie ma żadnych podstaw ani przesłanek do cofnięcia spółce certyfikatu bezpieczeństwa”. Tym bardziej, że wdrożone zostały procedury, które wyeliminują błędy stwierdzone podczas kontroli.
Mimo wszystko wydaje się mało prawdopodobne, aby PKP Energetyka straciła certyfikat bezpieczeństwa. Przede wszystkim dlatego, że groziłoby to nie tylko paraliżem inwestycji kolejowych, a także zablokowaniem ruchu pociągów np. w przypadku zerwania trakcji elektrycznej podczas burzy. Tylko podczas ostatnich nawałnic ekipy naprawcze wyjeżdżały kilkadziesiąt razy, aby usunąć uszkodzenia jaki na liniach trakcyjnych spowodowały przede wszystkim połamane konary i gałęzie drzew. Ponadto, nie ma na rynku firmy, która mogłaby przejąć te zadania od PKP Energetyki.