We wrześniu w województwie lubuskim doszło do odwołania 43 pociągów regionalnych. To najmniej od początku 2024 roku, gdy Stowarzyszenie Komunikacja.org zaczęło publikować tego rodzaju zestawienia.
Drugim najlepszy miesiąc pod tym względem był maj 2025 roku, ale wtedy na lubuskie tory nie wyjechało (na części trasy lub w całości) 88 pociągów. Generalnie jednak do tej pory sytuacja była zła, gdyż np. w 2025 roku odwołanych zostało blisko 4 tys. kursów – głównie POLREGIO, ale również DB Regio, czy w znacznie mniejszym stopniu Kolei Dolnośląskich oraz Kolei Wielkopolskich. Było to 5,69% wszystkich planowanych połączeń. Natomiast od stycznia do sierpnia tego roku przewoźnik odwołał 3,5 tys. pociągów, co stanowiło ponad 8% wszystkich zamówionych przewozów.
Na przykład w lipcu br. w województwie lubuskim prawie 500 pociągów regionalnych nie wyjechało na całą lub część trasy. Najgorsza sytuacja była w trakcie upalnych dni na początku miesiąca, gdy pociągi nie wyjeżdżały często na trasy z powodu awarii klimatyzacji. Ale nawet dane z kwietnia też były słabe, gdyż doszło do odwołania 308 regionalnych pociągów, a więc statystycznie ponad dziesięciu dziennie. To znacznie mniej niż w marcu, gdy odwołania objęły ponad 400 pociągów i był to najgorszy marzec odkąd stowarzyszenie prowadzi badania funkcjonowania komunikacji szynowej w regionie lubuskim.
Więc dane wrześniowe, które mówią o tym, że w całym regionie lubuskim doszło do odwołania tylko 43 pociągów, oznacza diametralną zmianę sytuacji. Stowarzyszenie „komunikacja.org” pozwoliło sobie nawet na żart, że z tego powodu zamknie swój fanpage na Facebooku.
Po prostu już nie mamy o czym pisać. Odwołane pociągi, niczym za wciśnięciem czarodziejskiego guzika, zniknęły z województwa lubuskiego. Zdarzały się pojedyncze sztuki, ale to był pierwszy miesiąc od początku 2024 roku, kiedy niemałą część odwołanych pociągów stanowiły problemy z infrastrukturą, a nie brak taboru zdolnego do wykonania kursu – poinformowało Stowarzyszenie „komunikacja.org” w mediach społecznościowych – stwierdzili społecznicy ze Stowarzyszenia „komunikacja.org”.
Nie ma masowych odwołań
Znaczny spadek liczby pociągów, które nie wyjechały na tory przełożył się na to, że tylko pięć pociągów przewoźnik odwołał we wrześniu najwyżej po dwa razy. A wcześniej częste były przypadki, że na pewnych liniach z rozkładu wypadało po kilkanaście połączeń w miesiącu. We wrześniu po dwa razy kolejarze odwoływali pociągi: nr 70341 Zbąszynek – Rzepin, nr 80383 kursujące między Krzyżem a Kostrzynem oraz trzy połączenia nr 87562, 87566 i 87570 relacji Gorzów Wielkopolski – Zielona Góra Główna.
Co więcej, tylko przez trzy dni w całym wrześniu liczba odwołanych pociągów przekroczyła trzy. Najwięcej takich zdarzeń było 29 września, gdy pasażerów nie zabrało z peronów 10 pociągów. Przy czym aż dziewięć przypadków dotyczyło odwołań kursów w relacji Tuplice – Forst z powodu prace remontowych na torach po niemieckiej stronie granicy.
Najbardziej istotne jest jednak to, że teraz to nie braki taborowe, ale awarie infrastruktury lub wypadki kolejowe stały się głównymi przyczynami odwoływania regionalnych połączeń.

