Infrastruktura
Partnerzy działu
partner-dzialu-logo-blueocean

Które województwa wolą kupować nowe składy zamiast remontować tory?

Które województwa wolą kupować nowe składy zamiast remontować tory?

Z prawie tysiąca kilometrów lokalnych torów, które miały zostać zmodernizowane z unijnym wsparciem w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO) na lata 2007–2013, na koniec czerwca udało się wyremontować niespełna 600 km, czyli 62,5 proc.

Z danych przekazanych przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, wynika, że z inwestycjami idealnie poradziło sobie województwo lubuskie. Miało tam być wybudowanych lub zmodernizowanych 164 km torów. I jest. Małopolskie również wykonało plan w 100 proc., choć przy dużo mniej ambitnych założeniach. Bliskie ukończenia inwestycji są zachodniopomorskie i lubelskie.

Najgorzej wygląda sytuacja w województwie pomorskim, gdzie z planowanych 141 km zakończono i rozliczono 2 km. W warmińsko-mazurskim mamy kompletny kolejowy zastój, bo zamiast 55 km nowych linii jest zero zrealizowanych kilometrów. Zerowy efekt udało się także osiągnąć na Dolnym Śląsku i w kujawsko-pomorskim.

W kujawsko-pomorskim trwa rewitalizacja linii kolejowej nr 207 z Torunia Wschodniego do Grudziądza. Obejmuje nie tylko modernizację linii, lecz także przejazdów i dworców. Beata Krzemińska, rzecznik urzędu marszałkowskiego, twierdzi, że prace trwają. Dolnośląskie zapewnia zaś, że prace są zakończone, tylko jeszcze nierozliczone.

Jak burza idą za to zakupy taboru. Według resortu infrastruktury po torach jeździ już 116 ze 126 zaplanowanych do kupienia składów. – Z punktu widzenia samorządu tabor zamówić jest łatwiej, niż zmodernizować linię kolejową. Inwestor ma z tym mniej problemów proceduralnych, nie musi się martwić uzyskiwaniem decyzji środowiskowych ani pozwoleń budowlanych, nabywaniem gruntów itd. – wyjaśnia Michał Beim, specjalista ds. transportu w Instytucie Sobieskiego. – Poza tym nowy tabor służy autopromocji, bo marszałek może sobie przed wyborami zrobić zdjęcie na tle nowego składu – dodaje.

Wiadomo, że bez infrastruktury najlepsze pociągi nie osiągną pełni swoich możliwości. Ale eksperci nie krytykują jednoznacznie strategii. – Inwestycje infrastrukturalne i zakupy taboru powinny być skoordynowane. Trzeba robić jedno i drugie. Ale i tak dobrze, że te pieniądze pozostaną na kolei – przekonuje Michał Beim. – Pasażer jedzie wolno, ale wygodnie i w klimatyzowanym wnętrzu. A to może przekładać się na to, że pozostanie klientem kolei – dodaje.

To też woda na młyn producentów taboru. W przetargach na tabor z RPO wygrywają głównie dwie polskie spółki: bydgoska Pesa z pociągami Elf i nowosądecki Newag ze składem Impuls. Mniejszy udział w zleceniach ma szwajcarski Stadler z montownią w Siedlcach, współpracujący z Kolejami Mazowieckimi i Łódzką Koleją Aglomeracyjną.

źródło:Dziennik.pl