Ekonomia i rynek

Kolej – tylko dla bogatych?

Kolej – tylko dla bogatych?

W połowie grudnia 2014 r. z torów zniknie ponad połowa połączeń kategorii InterRegio. Spowodowane jest to w dużej mierze koniecznością zwolnienia miejsca na torach na potrzeby Pendolino. Drugi powazny powód, to sytuacja finansowa PRów. Jednak czy w imię interesów pasażerów nie należałoby tych tanich pociągów ocalić?

Obecnie uruchamiamy dziennie około 30 par pociągów InterRegio. Od nowego rozkładu jazdy będziemy mieli w swojej ofercie 13 par” – mówi Tomasz Pasikowski, prezes spółki Przewozy Regionalne. “Pociągi InterRegio jeżdzą na zasadach komercyjnych, nie dostają żadnego dofinansowania ze sprzedaży biletów, które niestety nie są w stanie pokryć wszystkich kosztów. W tym roku przyniosą one około 32 mln zł straty”.

Spółka poinformowała, że w przypadku InterRegio „wpływy ze sprzedawanych biletów – mimo dużego zainteresowania podróżnych wieloma kursami – często nie są w stanie pokryć ponoszonych kosztów operacyjnych“.

To jednak nie zmienia faktu, że taka kategoria pociągów jest w Polsce potrzebna. Procent pasażerów, których stać na kupienie biletu na Pendolino czy EIC Intercity jest stosunkowo niewielki. Większość podróżnych to studenci, dojeżdzający do pracy, emeryci czy rodziny z dziećmi. To Ci ludzie korzystali z InterRegio, dlatego Państwo jest zobowiązane w imię służby publicznej jaką pełni transport kolejowy – takie połączenie wesprzeć i utrzymać. Tymczasem Grupa PKP swobodnie niszczy tę wątłą nić utrzymującą przywiązanie “zwykłych” podróżnych do kolei.

“Gdy w połowie 2009 r. pociągi InterRegio weszły na linie wcześniej zdominowane przez pociągi ekspresowe i InterCity, okazało się, że z Warszawy do Krakowa można
pojechać koleją już nie za 97 – 107 zł, a za 38,50 zł. Relację Wrocław – Przemyśl skład InterRegio pokonywał o 40 min. krócej niż pociąg PKP Intercity. Dzięki konkurencyjnej ofercie, mało komfortowe składy na trasach dalekobieżnych szybko zdobyły uznanie pasażerów. W 2009 r. z pociągów InterRegio skorzystało 2,6 mln osób. W 2010 r. liczba pasażerów wzrosła do 18,2 mln, dzięki czemu sieć InterRegio wypracowała przychody w wysokości 130 mln zł, przy 80 mln zł kosztów bezpośrednio związanych zkursowaniem pociągów tej kategorii.

Dziś pociągi InterRegio – po nieco ponad pięciu latach funkcjonowania – okazują się być ekonomicznym balastem. Na obniżenie efektywności ekonomicznej InterRegio niestety wpłynęły dążenia do zwiększenia komfortu podróży, a więc zastępowanie zespołów trakcyjnych składami wagonowymi. Taka zmiana taborowa to zwiększenie opłat za korzystanie z torów. Przykładowo w relacji Warszawa – Kraków zastąpienie zespołu ED72 lokomotywą z pięcioma wagonami rocznie zwiększyło opłaty o ponad 200 tys. zł dla jednej pary pociągów.” – czytamy w dwumiesięczniku “Z Biegiem Szyn”.
 
“Efektywność sieci InterRegio została pogrążona na skutek decyzji o realizowaniu wielu połączeń wyłącznie w szczytach przewozowych, a więc przede wszystkim w piątki i niedziele. Piątkowe popołudnie to czas, gdy szczyt w relacjach lokalnych pokrywa się ze szczytem w relacjach międzyregionalnych. Konieczność obsłużenia tych dwóch segmentów na raz wymuszało utrzymywanie kadr i taboru, które przez większą część tygodnia oczekiwały w gotowości, nie generując jednak przychodów.

Skutki oparcia się na epizodycznych terminach kursowania wyraźnie widać w statystykach – od 2010 r. do 2012 r. liczba pasażerów pociągów InterRegio spadła o dwie trzecie: z 18,22 mln do 6,68 mln. Swoje zrobił też zauważalny wzrost cen biletów. W 2009 r. przejazd pociągiem InterRegio z Warszawy do Krakowa kosztował 38,50 zł – dziś trzeba zapłacić 53,90 zł. Trasa między stolicami Mazowsza i Małopolski jest jedną z tych, z których w połowie grudnia 2014 r. pociągi InterRegio zupełnie znikną. Wygląda na to, że bezpowrotnie.” – podaje “Z Biegiem szyn”.

źródło:”Z biegiem szyn”