Publicystyka

Finanse publiczne, wybór publiczny, transport, budownictwo i gospodarka morska

Finanse publiczne, wybór publiczny, transport, budownictwo i gospodarka morska

 

(inspiracja: James M. Buchanan, Richard A. Musgrave, Finanse publiczne a wybór publiczny, Dwie odmienne wizje państwa, Wydawnictwo Sejmowe, , Warszawa 2005 r.)

 

Ksiązka relacjonująca serię wykładów Jamesa Buchanana i Richarda Musgrave wygłaszanych na przemian tak, by ułożyły się w tygodniową dyskusję, wygłoszonych na Uniwersytecie w Monachium, wydana przez Wydawnictwo Sejmowe, skłania do refleksji nad tym, jak – w obliczu tych dwóch wizji państwa, prezentowanych przez wybitnych dwóch ekonomistów, opisywanego jako organizacja gospodarująca środkami publicznymi, ocenić można Polskę.

By ocenić mechanizmy redystrybucji, osiągania sprawiedliwego podziału, równego opodatkowania i poszukiwania dobrobytu społecznego należy odnieść się do opisu współczesnej rzeczywistości. Próbą takiej relacji odnoszącej się do istotnej części struktur państwa jest niedawno opublikowany artykuł. W dodatku Plus/Minus dziennika Rzeczpospolita z 3 – 4  grudnia br. Michał Majewski i Paweł Reszka zamieścili tekst „Ministerstwo ziemi, wody i powietrza”. To artykuł charakteryzujący powstałe właśnie Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. A dokładniej – cały resort, obejmujący kilka wielkich dziedzin – gospodarkę morską, budownictwo, transport kolejowy, drogowy i lotniczy itp.

Autorzy przyglądają się poszczególnym strukturom administracyjnym podległym ministrowi Sławomirowi Nowakowi, niekiedy w sposób dość szyderczy. Piszą np., że Akademie Morskie w Gdyni i Szczecinie kształcą ponad 9 tysięcy studentów i zestawiają to z potencjałem marynarki handlowej. Jako że pod polską banderą pływa obecnie 18 statków, na każdy z nich przypada ponad 500 wilków morskich in spe.

W morskim i przybrzeżnym transporcie wodnym pracuje 2,6 tys. osób, zaś w edukacji morskiej i jednostkach badawczych związanych z morzem więcej – bo 2,7 tys. Czyli, jak nie omieszkali zauważyć redaktorzy, ponad jeden teoretyk na jednego praktyka. 18 statków jest pod polską banderą i ta sama liczba – 18 ustaw, które powierzono pieczy Departamentu Transportu Morskiego w ministerstwie.  Ponadto około 2000 osób pracuje w morskiej i wodnej administracji terenowej (urzędy morskie, izby morskie, ratownictwo morskie). Tekst jest długi, równie brutalnie traktuje inne gałęzie administracji wchodzące w skład tego wielkiego ministerstwa (celowo nie cytuję wywodów Reszki i Majewskiego w odniesieniu do kolei, bo w tym zakresie mogliby uczyć się od stałych czytelników nakolei.pl), wpisując się w obecną od lat w polskiej dyskusji publicznej tezę o szkodliwej, pasożytniczej administracji. Paradoksy, zgrabnie zebrane przez obu redaktorów zdają się tę tezę potwierdzać. Czy jest to jednak prawdziwy obraz ? Czy należy uznać, że Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej samym swoim istnieniem potwierdza słuszność podejścia Jamesa M. Buchanana, z rezerwą odnoszącego się do państwa i poszukującego formalnych (konstytucyjnych) gwarancji, że administracja będzie realizować cele publiczne zgodnie chroniąc interesy mniejszości ?

Czy można podejmować próby porównywania efektywności działania administracji z sektorem prywatnym? Czy administracja, która jest liczniejsza od zarządzanego sektora może być oceniana pod kątem efektywności ? Gdy Buchanan, jako potomek amerykańskich, pokonanych w wojnie domowej południowców podchodzi do struktur państwa z rezerwą, Musgrave namawia do życzliwszego podejścia do jego aparatu.

Richard A. Musgrave ostrzega przed stereotypem postrzegania urzędników jako leniwych szkodników. Zwraca uwagę, że rozpowszechnianie takiego stereotypu jest szkodliwe w demokratycznym społeczeństwie. Co więcej, krytyka administracji zdaje się silnie wpływać na pogorszenie jakości jej działania i to kilkoma sposobami; obniża poziom motywacji funkcjonariuszy publicznych (po co się starać, gdy ciosają nam kołki na głowie) i jednocześnie odstręcza od tej aktywności wybitniejsze jednostki. Pod wpływem negatywnych ocen dokonywanych przez opinię publiczną uruchamia się dobór negatywny do służby publicznej. Alternatywne ścieżki kariery gwarantują wybitniejszym jednostkom wyższy standard życia, spokój (nie ma ataków medialnych) i nie mniejszą obecnie, niż w służbie publicznej, stabilizację. Buchanan patrzy na państwo trochę tak, jak anarchista. Państwo może być złe, decyzje podejmowane w imieniu państwa mogą okazać się szkodliwe dla mniejszości, musimy znaleźć sposoby ograniczenia tej szkodliwości. A co wynika z zestawienia relacji redaktorów Reszki i Majewskiego o stanie resortu transportu, budownictwa i gospodarki morskiej z dwiema wizjami państwa, zaprezentowanymi przez prof. Buchanana i Musgrave’a ? Skrajnie upraszczając – należy bardzo poważnie potraktować ostrzeżenia pierwszego z profesorów, Buchanana, by osiągnąć stan postulowany przez drugiego. Przyjmując nawet, że znaczna część uwag zawartych w „Ministerstwie ziemi, wody i powietrza” jest przesadą a autorzy skorzystali z licencia poetica, liczby zaprezentowane przez dziennikarzy nie pozostawiają wątpliwości –  jest już blisko granicy racjonalności. Tu nie ma już pytania o wybór właściwej metody realizacji celów, założonych w porządku konstytucyjnym. W przypadku tej struktury należy zapytać, jak najtaniej i najszybciej ją przeobrazić – niezależnie od dyskusji o zakresie i sposobie ingerencji państwa w życie ekonomiczne społeczeństwa – bowiem takimi narzędziami trudno będzie zrealizować jakąkolwiek politykę transportową.

 

inż. Piotr A. Zwrotniczy

{jcomments on}