We wrześniu doszło do odwołań tylko 20 pociągów POLREGIO w województwie lubuskim. To diametralna poprawa do sytuacji jeszcze z sierpnia i lipca, gdy odwoływanie połączeń było wielokrotnie częstsze. Andrzej Pawłowski, prezes POLREGIO, wyjaśnia w rozmowie z portalem nakolei.pl, jakie działania podjęła spółka, aby znacznie poprawić wskaźniki przewozowe i to wręcz w błyskawicznym tempie. To przede wszystkim poprawa organizacji pracy, usprawnienie i przyspieszenie prac utrzymaniowych przy taborze. Prezes Pawłowski mówi też o planach, jakie ma POLREGIO, aby jeszcze bardziej podnieść poziom usług świadczonych mieszkańcom województwa lubuskiego. I odzyskać zaufanie pasażerów.
Krzysztof Losz, Nakolei.pl: Panie prezesie, województwo lubuskie to region, gdzie przez wiele miesięcy, a w zasadzie przez kilka ostatnich lat, sytuacja POLREGIO była najtrudniejsza: wiele odwoływanych pociągów, problemy taborowe. Ale na wrześniowej sesji sejmiku województwa powiało optymizmem. Coraz mniej jest zwłaszcza odwołanych pociągów. Czy rzeczywiście najgorsze już minęło i poziom usług się poprawia?
Andrzeje Pawłowski, prezes POLREGIO: – To prawda, sytuacja przewozowa w województwie lubuskim jest coraz lepsza. Podczas niedawnego spotkania z pracownikami tamtejszego zakładu usłyszałem żart, że od kilku miesięcy pierwszą rzeczą, jaką robię po przebudzeniu, jest sprawdzenie na telefonie sytuacji w regionie. I rzeczywiście tak było. Wiele się jednak zmieniło, głównie dzięki ogromnemu zaangażowaniu nowego dyrektora, pracowników oraz pracy, jaką włożyliśmy w poprawę funkcjonowania spółki w Lubuskiem.
Jakie to były działania?
– Przede wszystkim nasze działania miały na celu zmapowanie sytuacji, zrozumienie, z czego wynikają problemy i jak im zaradzić. Dlatego w pierwszej kolejności dokonaliśmy zmian w zarządzaniu. Od czerwca na czele Lubuskiego Zakładu POLREGIO stoi doświadczony menedżer, dyrektor Ryszard Rębilas. Zmianie tej towarzyszyły również roszady w centrali spółki, konkretnie w Biurze Taboru. Rozłożyliśmy na czynniki pierwsze wszystkie kroki niezbędne do poprawy funkcjonowania przewozów w regionie – i dziś widać już tego efekty. Myślimy jednak także o przyszłości i planujemy działania na cały 2027 rok, aby POLREGIO działało w województwie lubuskim jeszcze sprawniej.
Oczywiście obecny stan nie jest jeszcze idealny i czeka nas jeszcze dużo pracy, ale idziemy w dobrym kierunku. Dwukrotnie rozmawiałem z marszałkiem województwa lubuskiego, Sebastianem Ciemnoczołowskim. Były to szczere rozmowy, w których marszałek sformułował szereg zastrzeżeń pod adresem spółki – a te potwierdziły się w praktyce. Dlatego w POLREGIO połączyliśmy siły i we współpracy z samorządem podjęliśmy działania, które przyniosły już pierwsze pozytywne efekty. Sytuacja przewozowa stale się poprawia. Z danych za cały wrzesień wynika, że doszło w tym czasie jedynie do 20 odwołań pociągów, przy czym nie wszystkie wynikały z winy POLREGIO. Wpływ na to miały również uszkodzenia sieci trakcyjnej oraz nieszczęśliwe wypadki. Pragnę podkreślić, że to najlepszy wynik statystyczny od początku 2023 roku, odkąd prowadzimy szczegółowe statystyki w tym zakresie.

Skok jakościowy jest nieporównywalny. Co takiego się stało, że wy osiągnęliście sukces, którego nie udało się odnieść waszym poprzednikom. Choćby także w tamtym roku i latach wcześniejszych padały obietnice ze strony zarządu POLREGIO, że szybko zniknie problem odwoływanych pociągów. Wtedy się nie udało, dlaczego udaje się teraz?
– Przede wszystkim na czele zakładu stoi menedżer z bogatym doświadczeniem w zakresie organizacji pracy oraz współpracy z pionami utrzymaniowymi. Dyrektor Rębilas jest niezwykle ambitny i konsekwentny w działaniu, za co bardzo go cenię. Osobiście nadzoruje prace serwisowe na terenie naszego zaplecza technicznego w Rzepinie. W pewnym momencie nawet przeprowadził się do Rzepina, aby codziennie osobiście doglądać spraw w Punkcie Utrzymania Taboru. Taki styl zarządzania opiera się na budowaniu zaangażowania zespołu. Gdy my, liderzy, pokazujemy, jak bardzo nam zależy, pozostali pracownicy naturalnie idą w nasze ślady.
Widzimy więc, jak ważne było przekonanie ludzi w terenie, że mamy wspólny cel, aby po raz kolejny nie zawieść naszych klientów, co niestety robiliśmy przez wiele lat. Po rozmowach z pracownikami lubuskiego zakładu widzę, że wstąpiła w nich nadzieja. Kiedyś obawiali się nawet wychodzić z pociągów, bo wiedzieli, jak odbierają ich pasażerowie. Teraz wygląda to zupełnie inaczej.
Panie prezesie, co się zmieniło w zarządzaniu taborem, że stał się on bardziej dostępny?
– Zarządzanie taborem w Lubuskiem to dla nas ogromne wyzwanie. Mamy dziewięć różnych serii pojazdów spalinowych, a w tych seriach są również podtypy. To nie ułatwia nam pracy, gdyż nie ma człowieka, który zna się na wszystkich rodzajach pojazdów szynowych. Poza tym utworzenie w takiej sytuacji zapasów magazynowych części zamiennych byłoby działaniem zbyt kosztownym i nieefektywnym.
Konieczne było więc postawienie na ekspertów, którzy mają doświadczenie w zarządzaniu taborem. Konieczne było zdiagnozowanie tego, co leży u podstaw problemów operacyjnych i co trzeba zrobić, aby je wyeliminować i ułatwić pracę ludziom w terenie. Dlatego tak ważne były również zmiany w centrali, aby dać wsparcie dyrektorom, by mogli swoje zadania realizować.
Bardzo dokładnie weszliśmy w szczegóły pracy zaplecza technicznego. Dowiedzieliśmy się więc, co było przyczyną tego, że pojazdy nie wyjeżdżały na trasy na czas. Wyeliminowaliśmy te przyczyny i mówimy już o działaniach w przyszłości, o horyzoncie roku 2027 i kolejnych latach.
Poprawiliśmy także procedury dotyczące autoryzacji maszynistów na pojazdy oraz znajomości szlaków. Jest więc kilka elementów, które komuś, kto w tym siedzi i zna te problemy, łatwiej zmapować i podjąć odpowiednie decyzje naprawcze.
W jaki sposób POLREGIO zapewni w Lubuskiem takie zasoby taborowe, aby bez problemów realizować połączenia w tym województwie…
– Nasza strategia ma kilka etapów. Jesteśmy na pierwszym, w którym sprzątamy i naprawiamy sytuację, jaką zastaliśmy. Doszliśmy już do stanu, w którym odwołania pociągów z powodu awarii są incydentalne, chociaż oczywiście mogą się jeszcze zdarzyć ze względu na wiek taboru. Mamy też coraz mniej opóźnionych połączeń, dzięki czemu kolej staje się pewnym i niezawodnym środkiem transportu. Widzimy więc w Lubuskiem ogromny postęp, który, mam nadzieję, stanie się początkiem procesu odbudowywania zaufania mieszkańców regionu do POLREGIO.
Drugi etap polega na wdrożeniu planu utrzymania taboru w horyzoncie 2027 roku i kolejnych lat. Najpierw zadbaliśmy o przywrócenie do ruchu pojazdów, które od wielu miesięcy stały w warsztatach i czekały na wykonanie przeglądów. Teraz mamy do codziennej dyspozycji wymagany ilostan taboru do realizacji przewozów w trakcji elektrycznej i spalinowej z niewielką rezerwą. Dążymy do tego, aby ten stan jeszcze bardziej poprawić i do końca roku przywrócić do ruchu kolejne pociągi, które przebywają obecnie na naprawach od P3 do P5. Będziemy wtedy dysponowali odpowiednią rezerwą taborową, którą rozmieścimy w najważniejszych węzłach kolejowych w województwie lubuskim: w Zielonej Górze, Gorzowie Wielkopolskim, Zbąszynku i Żaganiu. W razie potrzeby szybko będzie można zastąpić pociąg, który akurat doznał awarii, i dowieźć pasażerów do celu ich podróży innym składem.
I trzeci etap to unifikacja pojazdów kolejowych. Będzie to proces ewolucyjny. Z jednej strony nowe pojazdy wprowadzi do użytkowania marszałek województwa, a z drugiej my. Zaproponujemy także marszałkowi wymianę w przyszłości starych pojazdów, które posiada województwo. Wierzę w to, że nasze wspólne działania doprowadzą do tego, że jakość usług przewozowych będzie na dobrym poziomie i nasza współpraca w kolejnych latach będzie kontynuowana, również po 2030 roku, gdy w życie wejdzie IV Pakiet Kolejowy i dojdzie do liberalizacji rynku.
POLREGIO zapowiadało skierowanie do Lubuskiego większej ilości swoich pociągów. Czy te plany są aktualne?
– Oczywiście. W tym województwie posiadamy własne cztery jednostki spalinowe. W ostatnim kwartale 2027 roku planujemy wysłanie na tory dwóch trójczłonowych pojazdów. Będą to używane pociągi, które obecnie podlegają modernizacji. Ponadto planujemy skierowanie do obsługi połączeń kolejnych kilku używanych pociągów. Pierwsza partia składów może trafić do regionu pod koniec przyszłego roku. Będzie to znacząca poprawa jakości naszego parku taborowego. Będą to pociągi o wysokim standardzie: z wygodniejszymi fotelami, klimatyzacją, niską podłogą, miejscami na rowery i wózki inwalidzkie, nowoczesnymi toaletami oraz systemem informacji pasażerskiej. Będą też bardziej niezawodne technicznie, co ułatwi ich obsługę maszynistom i pracownikom zaplecza technicznego.
Czy traktuje pan prezes powołanie spółki Lubuski Transport Publiczny jako zagrożenie dla POLREGIO? Że samorządowy podmiot, tak jak to jest w innych województwach, przejmie część waszych przewozów?
– Po 2030 roku rynek zostanie otwarty. Mam nadzieję, że nic się nie zmieni i będą odbywać się przetargi na otwartym rynku, na którym wszyscy będą traktowani jednakowo. Z mojego punktu widzenia w tak małym województwie jak lubuskie – pod względem wielkości wykonywanej pracy przewozowej – trudno byłoby utrzymać odrębną spółkę kolejową ze względu na skalę kosztów i wyzwań związanych z zarządzaniem taborem. Natomiast dobrym pomysłem jest powołanie własnej spółki jako organizatora komunikacji publicznej, która świadczyłaby także usługi transportu autobusowego, w tym dowozu pasażerów do kolei. Mamy nadzieję, że marszałek województwa lubuskiego doceni nasze starania o podnoszenie jakości usług przewozów kolejowych i przyjmie ten drugi model działania.
Tym bardziej że aby dobrze zarządzać koleją na poziomie regionalnym, potrzeba wielu osób z dużym doświadczeniem, a tych na rynku brakuje. Co więcej, specjaliści ci będą z czasem stopniowo odchodzić na emeryturę, a walka o te zasoby będzie coraz większa.
Moim głównym celem jest zapewnienie naszym klientom takiej jakości, aby nie musieli myśleć o powoływaniu własnych spółek i bezpośrednim zajmowaniu się prowadzeniem tego trudnego i skomplikowanego biznesu.
Dziękuję za rozmowę

