Strona główna » Wiadomości » Kadry i ludzie » Kolej od kuchni: Zielona droga, czyli jak wygląda praca maszynistów Przewozów Regionalnych w zachodniopomorskim

Kolej od kuchni: Zielona droga, czyli jak wygląda praca maszynistów Przewozów Regionalnych w zachodniopomorskim

Redakcja

Wizyta portalu NaKolei.pl w zachodniopomorskim oddziale POLREGIO zaowocowała krótką rozmową z regionalnymi maszynistami przewoźnika.

Portal NaKolei.pl w drodze do lokomotywowni na Wzgórzu Hetmańskim porozmawiał z dwoma maszynistami prowadzącymi nowe Impulsy w zachodniopomorskim. Pan Jacek Komow i Pan Wojciech Pierzak, maszyniści z  długoletnim doświadczeniem zawodowym podzielili się z nami swoimi doświadczeniami gromadzonymi za zamkniętymi drzwiami kabiny maszynisty.

Udało nam się podpatrzeć pracę maszynistów właśnie w dniu ich święta – Dniu Maszynisty. Jak powiedział Pan Jacek, niektórzy w tym dniu mieli wolne, więc mogli świętować, a inni, tak jak on, bez względu na okazję pracuje – to jego dzień roboczy.

Pan Jacek to maszynista z 19-letnim doświadczeniem w pracy. Wywodzi się z rodziny kolejarskiej i jak mówi ,, Można powiedzieć że to rodzinna tradycja”. Ukończył szkołę kolejową i to tam zdobywał pierwszą cenną wiedzę w tej dziedzinie. – Większość osób wykonuje ten zawód bo lubi. Dla niektórych to jest pasja, dla niektórych ciężka praca – ja staram się moją pracę wykonywać jak najlepiej. Muszę z przykrością powiedzieć, że wielka szkoda, że nie ma w tej chwili szkół kolejowych.

Kolejny rozmówca, Pan Wojciech, przepracował na kolei 34 lata. Tak imponującą liczbę podpiera faktem, iż lubi to, co robi. – Bez zamiłowania i tego, że lubię swoją pracę byłoby ciężko. Praca tutaj jest miła, przyjemna, robi się teraz coraz wygodniejsza, nie można narzekać.

Dzień pracy maszynisty to zwykle 8-12 godzin. Ilość godzin roboczych w poszczególnych dniach pracy różni się od trasy jaką jadą i od przebiegu kursów. Jak dodaje Pan Wojciech w zależności od grafiku zdarza mu się rozpoczynać pracę o 2 w nocy jak i o 7 rano.

Pan Jacek i Pan Wojciech mówiąc o swoich obowiązkach podkreślają priorytet, jakim jest zapewnienie bezpieczeństwa na trasie. – Praca jest odpowiedzialna, odpowiadam za bezpieczeństwo podróżnych. – powiedział Pan Jacek. – Najważniejsze obowiązki – jechać bezpiecznie, nie pozabijać nikogo, nie uszkodzić sprzętu. No i jeździć planowo, poprowadzić pociąg do miejsca docelowego. –stwierdził Pan Wojciech, który kursuje na trasach Szczecin Główny – Świnoujście, Szczecin Główny – Piła, Szczecin Główny – Kołobrzeg, Szczecin Główny – Poznań, Szczecin Główny – Kostrzyn. Jak zaznacza, maszynista otrzymuje specjalne uprawnienia na dane trasy. – W dokumentach jest karta znajomości szlaku i tam wypisujemy szlaki, na których możemy jeździć. Jeśli przerwa w jeździe w danym rejonie jest dłuższa niż pół roku, należy ten szlak odnowić.

Rzut nowych składów, które wjechały na zachodniopomorskie tory pozwoliły na ocenę różnicy w jeździe nowymi jak i starymi pociągami. Najlepszy tego obraz mogą przedstawić prowadzący te maszyny. – Jest duże uproszczenie w nowych składach, jednak wiadomo, że  zawsze trzeba zachować bezpieczeństwo, każdorazowo trzeba zwracać uwagę co się dzieje przed nami – nowszy pojazd nie oznacza, że coś można sobie odpuścić. Przy nowych pojazdach są tempomaty, to upraszcza utrzymanie prędkości, nowe pojazdy są mniej zawodne, ale zawsze zostaje sentyment do starych składów. – takie zdanie wyraził pan Jacek.

Jak przyznaje Pan Wojciech jazda nowymi składami to dosłownie czysta przyjemność. – Nowy tabor jest nie do porównania ze starym, siedzę sobie tu jak w biurze. Stare lokomotywy  były w kiepskim stanie – wystarczyło stanąć obok i człowiek już się ubrudził, a tu czyściutko, nowocześnie: komputery, monitory. Jest tu o wiele większa wygoda, ekonomiczny pulpit – nie ma potrzeby wstawania z fotela, żeby coś włączyć lub wyłączyć. Jest o wiele lepiej, cieplej, przyjemniej i ciszej. Komfort jazdy rzeczywiście odczuwa się na każdym kroku. W tle rozmowy słychać niemal niesłyszalny szum jadącego pojazdu, a nie zagłuszający, aczkolwiek charakterystyczny stukot kół po szynach.

Jak w każdej pracy i tutaj istnieje ryzyko podejmowane każdego dnia oraz stres związany z odpowiedzialnością jaką bierze na siebie maszynista. – Są również niebezpieczne sytuacje w pracy maszynisty. Są niestrzeżone przejazdy, samochody wjeżdżające w nieodpowiednim momencie, są ludzie na torach, ja staram się zachować wtedy jak największe bezpieczeństwo. – powiedział Pan Jacek.

 Z kolei Pan Wojciech zaznacza częstą nieodpowiedzialność w ruchu kierowców samochodów – to prócz zawodności maszyn powoduje spory stres. Praca maszynisty dla mnie jest stresująca gdy np. pojazd szwankuje, gdy ludzie się niecierpliwią – w sumie nie dziwię się im, bo chcą dojechać na czas, ale maszyna nie chce jechać. Stresem jest gdy kierowca niczym z klapkami na oczach widząc przejazd, przejeżdża przez niego i wjeżdża pod pociąg – później się okazuje, że to ,,pociąg wjechał w samochód”. Kierowcy powinni respektować przepisy ruchu drogowego, mają przecież znak stop, krzyż Św. Andrzeja, powinni zwolnić chociaż, zatrzymać się. O ile dobrze pamiętam, kierowcy w przypadku niewidocznego przejazdu powinni wysiąść i się rozejrzeć – ale oni tego nie robią.

Teren województwa zachodniopomorskiego jest w dużym stopniu terenem zalesionym, a o zderzenie na torach ze zwierzyną leśną naprawdę nietrudno. Pan Jacek podzielił się jak reaguje w takich sytuacjach. – Moja reakcja? Wiadomo, chcę jak najszybciej pociąg zatrzymać żeby nie doszło do kolizji ze zwierzyną. Podaję sygnał baczność, trąbię, by przepłoszyć z torów zwierzę. Niestety, gdy dochodzi do kolizji trzeba to zgłosić, sprawdzić czy coś zostało uszkodzone, jeśli tak – trzeba odpisać naprawy, żeby szkody były usunięte.- powiedział.

W przypadku zagrożeń w ramach ostrzeżenia maszynista nadaje sygnał dźwiękowy. Jak się okazuje używa się go w bardzo wielu przypadkach.- Sygnał dźwiękowy nadaje się w bardzo wielu sytuacjach m.in. przed przejazdami, po każdorazowym ruszeniu pociągu z nieplanowanego postoju, przed nami są robotnicy na torach, też musze nadać sygnał baczność – to jest podstawowy sygnał bezpieczeństwa, by pokazać, że pojazd się zbliża – powiedział Pan Jacek.

Dobrze poprowadzony kurs pociągu to zasługa maszynistów jak i wielu innych pracowników, w tym pracowników warsztatowych. Rozmowa z panem Jackiem i Panem Wojciechem podczas docelowej jazdy na Wzgórze Hetmańskie pozwoliła przybliżyć tajemniczo brzmiące miejsce, do którego zmierzał pociąg. – Tzw. bocznica Wzgórze Hetmańskie – tam jest nasza baza wszystkich pojazdów. Teraz jedziemy pojazdem spalinowym, trzeba go tam na miejscu oczyścić, zatankować, trzeba sprawdzić stan techniczny w warsztacie – to musi być pojazd sprawdzony. Musi zagwarantować odpowiednie bezpieczeństwo. Pracownicy warsztatowi robią wszystko aby pojazd sprawnie wyjechał na trasę. – zaznaczył Pan Jacek pod koniec kursu.

Zarówno Pan Jacek jak i Pan Wojciech niejednokrotnie zamiast słowa ,,praca” używali zapomnianego już dla wielu słowa ,,służba”.  Patrząc na staż pracy i na to, jak wypowiadają się o swoim codziennym zajęciu, naprawdę odczuwa się, że służą innym ludziom, a nie tylko wykonują wyuczony zawód. Każdy maszynista zapytany o to, czego mu życzyć w Dniu Maszynisty odpowiada: ,,Zielonej drogi”. Nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć im właśnie tego w ich codziennej służbie na kolei.

Podobne artykuły